poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Prolog / Rozdział 1

Eliminacje to ogromna szansa na to, aby zaistnieć, znaleźć miłość i wygrzebać się z błota, nędzy i rozpaczy. Oczywiście jest kilka warunków. Po pierwsze, kiedy konkurs się rozpoczyna, w domu musi być chociaż jedna dziewczyna w wieku od szesnastu do dwudziestu lat. Po drugie, trzeba zanieść formularz zgłoszeniowy do Urzędu Obsługi Prowincji Palomy i zostać wylosowanym.
Po trzecie, trzeba mieć szczęście. Ogromne szczęście, wykształcenie i talent.
Niestety nie wszystkie kobiety miały szansę dostania się do Eliminacji. Nie miały wyznaczonej daty i często zaczynały się w różnych odstępach czasowych. Czasami co dwadzieścia lat, czasami trzydzieści. Wszystko zależało od księcia i tego, kiedy osiągnie pełnoletniość.
Właśnie teraz nadszedł ten czas, ponieważ synowie królewskiej pary, bliźniacy, Adam i Alexander, skończyli osiemnaście lat.

Kiedy do naszego domu przyszedł posłaniec z oficjalnym listem, moja matka nie posiadała się ze szczęścia. Ja również. Tak się złożyło, że pół roku wcześniej obchodziłam swoje szesnaste urodziny.
Mogłam wziąć udział w Eliminacjach.
Wiele słyszałam o tym konkursie. Mama dużo mi o nim opowiadała. Sama chciała się zgłosić dwadzieścia lat temu, kiedy to ojciec bliźniaków, nasz obecny król, szukał żony i powierniczki. Niestety nie udało jej się dostać, ale jej przyjaciółka, która była w pałacu przez tydzień, opowiedziała jej wszystko ze szczegółami. Od tamtej pory liczyła, że któraś z jej córek trafi na Eliminacje. Byłam najmłodsza z trójki jej dziewczynek i to mi przytrafił się ten niesamowity zaszczyt.
Mama pociągnęła mnie za rękę w stronę niewielkiego stołu w salonie. Usiadła na jednym ze skrzypiących krzeseł, a ja zajęłam miejsce naprzeciwko niej. Chwilę później do salonu wbiegła Gina, cała w skowronkach. Podbiegła do mnie i ucałowała mój policzek.
- Liczę na Ciebie, Ellie! – zaśmiała się, zajmując ostatnie krzesło przy stole. Najstarsza z nas, Clairee, wyprowadziła się dwa lata temu do swojego męża.
Matka była niezwykle zachwycona, kiedy dowiedziała się, że udało jej się złapać mężczyznę z Czwartej kategorii. Zazwyczaj tacy ludzie nie zwracali uwagi na biedne Szóstki, które miały jedynie usługiwać i sprzątać. Tak się składało, że nasze wspaniałe państwo Illei dzieliło się na klasy społeczne.
Najważniejsze były Jedynki, czyli para królewska i ich rodzina. Za nimi były Dwójki – bogaci arystokraci, którzy nie narzekali na  głód i biedę. Dalej Trójki, które były niewiele gorsze od Dwójek, ale jednak. Czwórki zaliczały się już do tych biedniejszych, jednak im też niewiele do szczęścia brakowało. I teraz kończyły się pieniądze i luksus, a zaczęła się nędza i bieda. Piątki ledwo wiązały koniec z końcem, śpiewając u ludzi wyższych klas i sprzedając soje rzeźby oraz obrazy. Szóstki, do których zaliczałam się ja oraz moja rodzina, stały już na krawędzi rozpaczy. Sprzątaliśmy u Dwójek i Trójek zarabiając marne grosze, aby mieć za co kupić chociaż jedzenie. Za nami były już tylko Siódemki i Ósemki, które nie radziły sobie prawie wcale. Większość z nich mieszkała na ulicach i umierali z głodu i zimna, albo przez jakąś chorobę.
To było przerażające. A jednak takie prawo panowało w Illei. Surowe prawo, ale prawo.
Uśmiechnęłam się do Giny, odganiając myśli o podziale naszego kraju. Lubiłam, kiedy nazywała mnie Ellie, chociaż moje pełne imię brzmiało Eleanor. Mama mówiła, że to po prababci, której kiedyś udało się załapać na jeden dzień do pałacu. Co prawda nie spodobała się księciu, ale sam fakt, że została wylosowana, dawał naszej rodzinie powód do dumy.
- Czytaj ten list! – zachęciła Gina, patrząc na mamę, która powoli rozrywała kopertę. Wysunęła z niej formularz i odłożyła go na bok. Nie mogłam oderwać od niego wzroku – wystarczy, że go wypełnię i zaniosę do Urzędu, a wtedy pozostaje tylko czekać na wyniki losowania…
- Szanowna Pani Berens – zaczęła uroczyście. – Niedawno przeprowadzony spis powszechny potwierdził, iż w Pani domu przebywa niezamężna dziewczyna w wieku pomiędzy szesnastym a dwudziestym rokiem życia. – Uniosła wzrok znad listu i uśmiechnęła się do mnie ciepło, a ja musiałam odwzajemnić ten uśmiech. – Chcieliśmy niniejszym powiadomić, iż ma Pani okazję zasłużyć się dumnemu narodowi Illei.
Rozumiałam, dlaczego list jest skierowany bezpośrednio do mamy. Jej mąż, a mój ojciec, zmarł kilka lat temu z powodu astmy. Kochałam go, to był bardzo pracowity człowiek. Straciliśmy go jednak za szybko. Zbyt szybko…
- Nasi ukochani książęta, Adam i Alexander Shreave w tym roku będą świętować osiągnięcie pełnoletniości. Nowy etap swojego życia pragną rozpocząć u boku kobiety swojego życia, poślubiając rdzenną Córę Illei. Jeśli Pani córka, siostra lub podopieczna pragnęłaby zostać oblubienicą któregoś z książąt i uwielbianą księżniczką Illei, prosimy o wypełnienie załączonego formularza i przekazanie go do Urzędy Obsługi Prowincji. Z każdej prowincji zostanie wylosowana jedna dziewczyna, która będzie miała zaszczyt poznać książąt. Uczestniczki Eliminacji zostaną na czas ich trwania zakwaterowane w Pałacu Illeańskim w Angeles. – Gina przerwała mamie czytanie, wzdychając z rozmarzeniem. Zachichotałam. – Ich rodziny otrzymają szczodrą rekompensatę za swoje zasługi dla rodziny królewskiej.
Zobaczyłam, że głos matki zadrżał lekko przy czytaniu ostatniego zdania. Nie musiałyśmy czekać długo, aż do jej ślicznych niebieskich oczu okolonych małą siateczką zmarszczek napłyną pierwsze łzy. Przysunęłam się do niej z Giną i objęłyśmy ją ramionami, uśmiechając się od ucha do ucha.
- To może być szansa na wydostanie się z tego bagna – szepnęłam cicho. – Postaram się wypaść jak najlepiej. – Uśmiechnęłam się do mamy i cmoknęłam ją w policzek.
Prawda była taka, że od kiedy tata umarł, ledwo wiązałyśmy koniec z końcem. Nieraz martwiłyśmy się, że zabraknie nam jedzenia, albo że któraś z nas ciężko zachoruje. W naszych warunkach ciężko było wyleczyć nawet zwykłe przeziębienie. Wyprowadzka Clairee była zarazem plusem i minusem. Dobre było to, że teraz było o jedną osobę mniej do wykarmienia. A złe to, że tym samym odcięła nas od swoich środków finansowych, które nie raz  pomagały nam w kryzysowej sytuacji.
No i tęskniłyśmy. Bardzo tęskniłyśmy.
Clairee wyprowadziła się do prowincji Karoliny oddalonej od nas 130 kilometrów. To była ogromna odległość, zważając na to, że wszędzie poruszałyśmy się pieszo, gdyż nie stać nas było na żadne samochody, nawet te rozpadające się ze starości rzęchy. 
Kiedy o tym myślałam, moja determinacja wzrosła. Muszę dostać się do Eliminacji. Niekoniecznie po to, aby zdobyć któregoś z książąt, ale po to, aby dostać czeki. Tak, wiedziałam o tym, że gdy dziewczyna przebywa w Pałacu, raz w tygodniu jej rodzina dostaje czek z dość wysoką sumą, która pozwalała na odetchniecie i nie banie się o to, czy jedzenia i pieniędzy zostanie do końca miesiąca.
Może i byłam płytka i myślałam tylko o zdobyciu pieniędzy. Ale tak już po prostu było – postawiłam szczęście swoje i swojej rodziny ponad wszystko inne. W tamtej chwili nie interesowało mnie to, czy zranię kogokolwiek spoza naszego małego grona. Nie interesowało mnie nic, poza tym, aby dostać się do konkursu.
W tamtej chwili chciałam znaleźć się w innej, lepszej klasie społecznej i pociągnąć za sobą tam moją rodzinę.

Rozdział krótki, ponieważ to dopiero wprowadzenie do tajemniczego świata Illei i życia Eleanor. Mam nadzieję, ze się spodobało i będziecie czekać na następne rozdziały. :3

4 komentarze:

  1. Świetne! Bardzo mi się podobało :) Nie mogę się doczekac dalszych rozdziałów :*. Czekam również na bohaterów!! :)
    Dzięki za powiadomienie o nowym blogu ;*.
    Pozdrawiam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Już dawno czekałam na opowiadanie w takim klimacie! Mam teraz tylko szczerą nadzieję, że rozdziały nie będą dodawane w zbyt długich odstępach czasu, bo już żrzera mnie ciekawość co będzie dalej, choć oczywiście domyślam się części z opisu. Ja również rozpoczęłam niedawno pisać opowiadanie, może też będziesz miała ochotę wpaść ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książkę, na podstawie której tworzysz opowiadanie:) Wprawdzie dopiero kończę drugą część, ale i tak już się wciągnęłam całkowicie:)
    Ciekawe jest to, że u ciebie nie ma jednego księcia, ale aż dwóch! Podwójna radocha:)
    Do tego Eleanor wydaje się naprawdę sympatyczną bohaterką. Jej oddanie rodzinie jest godne podziwu. Zaczynam ją naprawdę lubić:)
    Jestem ciekawa, jak rozwiniesz akcję i jak opiszesz niektóre spotkania z księciami. No i same eliminajce:)
    Czekam bardzo niecierpliwie na kolejne rozdział:)
    Informuj mnie, jak jakiś dodasz, bardzo cię proszę:) Dodaję też d obserwowanych.
    Pozdrawiam!

    [moj-romeo.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  4. O MÓJ BOŻE?!
    Czy to jest na podstawi Rywalek Cass? O.O
    Przeczytałam całą trylogię i zakochałam się w niej całkowicie :D
    Bardzo oryginalny pomysł na bloga!
    Masz lekki styl pisania, z prędkością światła przeczytałam wszystko, zachwycając się z jaką przyjemnością mi się czytało :3
    Główna bohaterka Szóstką? ^.^ ciekawie i na dodatek dwóch braci, królewskie bliźniaki?
    zżera mnie ciekawość co wymyśli, bardzo!
    Ściskam i życzę weny,
    zachwycona i oszołomiona,
    Lupi♥

    PS. możesz mnie powiadamiać o następnych rozdziałach? ;)
    http://dramione-dzis-jutro-na-zawsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń